Jest, już jest, jest moja dieta! :o) Niecierpliwie przeskakuje kolejne linijki w poszukiwaniu pyszności. Kurde, a gdzie czekolada i maślane bułeczki, gdzie ciągnący się ser i majonez?
Samo mięcho i warzywa. Niech i tak będzie :o) Postanawiam zabieram się za siebie ku chwale imperium! :o)
Dla siebie, dla zdrowia, dla lepszej lżejszej głowy i dla moich chłopaków!
Chciała bym już teraz, zaraz za chwilę, ale muszę się przygotować, bez szaleństwa. Tak jak radzi rozsądek a nie emocje.
Zanim zacznę zaprzyjaźniam się z metrem i wagą i mierzę to i owo. Niczym sumita przed walką, dosłownie sumita! ;o)
wzrost: 158 cm
waga: 100,4 kg
obwód klatki: 113 cm
obwód talii: 122 cm
obwód bioder: 130 cm
obwód ud: 64 cm
BMI 40,1
Biorąc pod lupę modelki, to sądzę że większość ma taki obwód w pasie co ja w udzie, rany julek, narozrabiałam mocno tak tyjąc.
Zaczynam dietę z poważną otyłością i celem 17kg do wakacji! Bo dziś bikini to raczej założyć bym się nie odważyła :o) Mam zamiar ważyć, mierzyć i liczyć co 4 dni, aby znów nie mieć wraże nią że wszystko na tym świecie stoi w miejscu, szczególnie moja waga.
Lista zakupów na jutro jest krótka: karczek, smalec, ogórki, Tak, tak smalec, taki prawdziwy z prosiaka! :o) W diecie są pomidory, ale ja ich nie lubię od urodzenia. Jezusicku, nic mnie tak nie obrzydza jak pestki po krojeniu pomidora na desce, bleee!
Do tego mikroelementy i błonnik w tabletkach.Dietę zaczynam w piątek i nie dla tego, ze to 1 marca, ale do tego czasu wszystko sobie przygotuje.
Teraz pomyślę o ćwiczeniach, bo pchanie wózka z pięciomiesięcznym maluchem to trochę mało.
May the Force be with me!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz